AVR JTAG

Pisanie programu bez sprawdzenia go na żywym organizmie, bez sprawdzenia jak się zachowuje w naturalnym środowisku, to tak jak gonić za zajączkiem po polu.
Trzeba było znaleźć sposób żeby złapać zajączka z pomocą przyszedł JTAG. jak zwykle schematów na sieci pełno, więc ściągnąłem ze stronki http://www.m2uu.com/elektronika:avrjtag.
Płytkę od razu wydrukowałem i zacząłem robić termo transfer…..tu nastąpiło rozczarowanie,  gdyby nie moje wrodzone lenistwo wyszło by lepiej gdybym ja sam zaprojektował.
Po wytrawieniu przystąpiłem do usuwania zwarć, wydawało mi się, że usunąłem wszystkie, ale tego dowiedziałem się w momencie podłączenia JTAGa już do układu docelowego.

Samo uruchomienie układu sprowadziło się do wlutowania elementów 🙂 i zaprogramowaniu procesora bootloaderem.

Po podłączeniu układu do RS232->Usb, uruchomiłem terminal i sprawdziłem co mi atmega16 powie na wysłanie komendy, tu się układ ładnie przedstawił, więc wszystko działało. Następnie uruchomiłem AVRStudio i przystąpiłem do wgrania pliku ebn  tu też wszystko pięknie poszło. Przestawiłem zworki i zacząłem pracę z AVRStudio.

Po podłączeniu układu docelowego przez USB i JTAGA ni stąd ni zowąd Windows wyłączył mi oba porty USB 🙂 co jak się domyśliłem było powodem zwarcia.

 


 Po około 15minutach sprawdzania i szukania pod lupą udało sie znaleźć mikro zwarcie, które było skutkiem złego projektu ścieżki pod termo transfer, ale cóż mądry po szkodzie. Za drugim podłączeniem wszystko juz poszło bardzo ładnie, AVRStudio przestał się rzucać o nie włączony układ wybrałem Atmega32 skompilowałem program i mogłem już podziwiać mrugającą diodę oznajmiającą komunikację między procesorami.

Mój warsztat wzbogacił się o następne porządne narzędzie, które okazuje się być cennym narzędziem w codziennej pracy.

Dodaj komentarz